• 21 sierpnia, 2026
  • Góry

Góra Kościuszki (2228 m n.p.m.)

Został mi tylko jeden szczyt do końca projektu Korony Ziemi – Mount Everest. Zanim jednak stanę pod Czomolungmą, moim celem stał się dach Australii. Góra Kościuszki bywa w środowisku górskim lekceważona, lecz w sierpniowych, zimowych realiach potrafi pokazać surowe oblicze.

Do Thredbo dotarłem po południu 20 sierpnia 2026 roku. Przywitała mnie ponura aura – ulewny deszcz bębniący o szyby przez całe popołudnie i noc oraz porywisty wiatr, który unieruchomił większość infrastruktury narciarskiej, w tym kluczowy wyciąg Kosciuszko Chairlift. Następnego dnia, w piątek 21 sierpnia, pogoda nie zamierzała kapitulować. Wyciąg wciąż stał, niebo szczelnie zasnuwały ołowiane chmury, a wiatr nie słabł.

O godzinie 8:35 zapiąłem plecak i ruszyłem wprost z Thredbo pieszo, wybierając Merritts Nature Track. O 10:15 dotarłem do Eagles Nest Restaurant na wysokości 1937 metrów. Miałem nadzieję na chwilę oddechu w środku, ale tego dnia obiekt był nieczynny z powodu warunków pogodowych. Następnie wszedłem na szlak Kosciuszko Walk i skierowałem się w stronę szczytu.

Wraz ze wzrostem wysokości pogoda robiła się coraz trudniejsza. Uciążliwy wiatr i gęste chmury sprawiły, że widoczność spadła do zaledwie 100-150 metrów. O 11:45 zameldowałem się na przełęczy Rawson Pass (2100 m n.p.m.). Tutaj warunki uległy już drastycznemu pogorszeniu. Chmury zeszły tak nisko, że widoczność spadła do kilkunastu metrów. Szedłem niemal po omacku. Od przełęczy trasa wiodła przez Main Range Walk i Summit Walk. W tak gęstym mleku nie było absolutnie żadnych punktów odniesienia – to, że udało mi się utrzymać odpowiedni kierunek, zawdzięczam wyłącznie nawigacji GPS.

Na szczycie stanąłem o godzinie 12:25. Żadnych widoków, zresztą wcale na nie nie liczyłem. Ze względu na warunki i zimową aurę, to wejście zdecydowanie nie przypominało łatwego spaceru, o którym pisze się w kontekście letnich wejść. Trasa powrotna wiodła dokładnie tą samą drogą – przez Kosciuszko Walk, a następnie prosto w dół przez Merritts Nature Track. Do Thredbo wróciłem przed godziną 16:00. Zmęczony, solidnie przewiany, ale z wykonanym zadaniem.